Thomas Raab

Odciski psychiki – rozmowa z pisarzem i muzykiem Thomasem Raabem

Wiedeński pisarz i muzyk Thomas Raab zasłynął debiutanckim kryminałem „Metzger musi zostać po lekcjach”, teraz dołożył drugi tom “Metzger wpada w szał” (obydwa wydane przez Leykam) opowiadający o flegmatycznym restauratorze Adrianie Willibaldzie Metzgerze.

Wywiad autorstwa Silke Rabus

 

Prasa stawia Pana w jednym rzędzie z austriackimi autorami kryminałów takimi jak Wolf Haas, Stefan Slupetzky, Manfred Wieninger i Heinrich Steinfest. Wspaniale, prawda?

 

Thomas Raab: Daleko mi do oceniania własnych linijek, ale wymieniane przez Panią porównania stanowią dla mnie zaszczyt, przede wszystkim dlatego, że wymienieni pisarze są dokładnie tymi, którzy obok Edith Kneifl i Evy Rossmann przyczynili się do sukcesu literatury kryminalnej w Austrii. Jej rozkwit w naszym kraju zawdzięczać można nie tylko naprawdę wspaniałym autorom, ale również ambitnym wysiłkom wielu stowarzyszeń kulturalnych, bibliotek i księgarni, które stanowią ogniwo łączące z czytelnikiem. Te spotkania z ludźmi zdolnymi do zachwytu i gotowymi do zaangażowania, które przytrafiły mi się w ostatnich miesiącach, są z pewnością jednym z największych podarunków, jakie przyszły w parze z niespodziewanym sukcesem Metzgera.

 

S.R.: Akcja kryminałów z Metzgerem zarówno pod względem postaci jak i języka jest wyraźnie umiejscowiona w Austrii, nawet jeśli faktyczna miejscowość nie jest jednoznaczna. Nie nęciło Pana przyporządkowanie kryminałów do określonego regionu?

 

T.R.: Czytanie jest, jak się często słyszy, przygodą w głowie i takim chcę je pozostawić. Przynajmniej jeśli chodzi o osoby i miejsca, kwestie socjalne i społeczne nie chcę ogradzać się jako pisarz od teraźniejszości. Nie pociąga mnie wożenie Metzgera po Salzburgu albo Wiedniu, jego spacery wzdłuż Kärntnerstraße albo biwaki pod Großglocknerem. Ja do tego przynależę, nie on. W końcu nie wiedziałbym, kto gdzie jest, może kiedyś Willibald Adrian napotka mnie wirtualnie w trakcie wiosłowania z rodziną na jeziorze Längsee, a potem ja wyląduję w którymś momencie w młynie Klapsmühle. Nie, nie, Metzger może wyprawiać swoje szaleństwa we własnym świecie w mojej głowie, Raab poza nią.

 

S.R.: Pańskie kryminały razem z ich tendencją do ornamentacji i bogactwa obrazów zdają się mieć w sobie coś prawdziwie austriackiego: akcja zbacza ciągle z toru tak jak (codzienno-filozoficzne) przemyślenia postaci. Czy też Pan to tak widzi?

 

T.R.: Dla mnie pisanie oznacza czystą wolność. Dać zbić się z tropu różnorodności własnych myśli, samemu żyć chwilą w trakcie pisania. Wtedy może się zdarzyć, że akcja staje się tak urozmaicona i zaskakująca, jak samo życie.

 

S.R.: Poszukiwanie i znajdowanie wielkiej miłości jest w Pańskim nowym tytule znów siłą napędową. Czy prawdziwy urok romansu kryminalnego opiera się dla Pana w snuciu i rozwikłaniu plątaniny związków?

 

T.R.: W moich książkach zajmuję się ludźmi, usiłuję naświetlić ich z wielu stron i sprawić, by stali się uchwytni. Nie mogę wtedy pominąć miłości. Odnoszę wrażenie, że temat miłości i partnerstwa razem z wszystkimi możliwymi negatywnymi aspektami i ogromną wrażliwością nie pozostaje bez wpływu na to, co prowadzi do zbrodni.

Urok romansu kryminalnego polega na rozwijaniu logicznej struktury, która na końcu się spełnia. Jako że mój główny bohater nie jest policjantem, detektywem ani agentem, tylko człowiekiem z poczuciem obowiązku, chęcią do filozofowania i ogromnym sercem, tylko poprzez uwikłania z innymi dochodzi do swych zagadek, a takie uwikłania mają zawsze emocjonalne komponenty. Kto i gdzie zostawił odciski palców interesuje mnie przy pisaniu zasadniczo wtedy, gdy chodzi o odciski na psychice człowieka. Te nie dają się łatwo zatrzeć.

 

S.R.: Pański bohater Metzger jest ciut melancholijny, samotny, nieco dziwaczny – w każdym razie sympatyczny. Nie lubi Pan szczególnie nieustępliwych śledczych?

 

T.R.: Lubię też takich, ale gdy pewnego dnia, całkiem bez planu, nie mogłem już oprzeć się potrzebie pisania, na pierwszej stronie pojawił się Metzger i zwłoki, na drugiej restaurator, aż w końcu wyłonił się wrażliwy, opieszały oryginał. Kto kogo wybrał, ja Metzgera czy on mnie, tego nie wiem.

 

S.R.: Zdaje się również, że darzy Pan sympatią osoby o słabej pozycji społecznej, zepchnięte na margines.

 

T.R.: Pisanie jest rozmową z samym sobą, również o istocie teraźniejszości, o niemożnościach własnych przeżyć. Moje opisy zdarzeń i pisarska uwaga skierowana na osoby o słabej pozycji społecznej, zepchnięte na margines nie nazwałbym w żadnym razie sympatią, lecz raczej odruchem wykrztuśnym, koniecznością.

 

S.R.: Pański główny bohater Metzger jest wbrew swojemu nazwisku [niem.: rzeźnik] bardzo wrażliwą osobą wykonującą artystyczny zawód. W jakim celu jest ta gra w dwuznaczności i co podoba się Panu w Metzgerze?

 

T.R.: Gra z dwuznacznościami sprawia mi po prostu ogromną radość, sam w trakcie pisania jestem zaskoczony, jakie zwroty w przebiegu akcji mają miejsce, tylko dlatego, że pewne słowo można rozumieć w całkiem innym kontekście.  Nie bez powodu komunikacja w formie pisemnej czy ustnej jest zalążkiem wszystkich nieporozumień.

 

S.R.: Jest Pan od niedawna w biznesie kryminałów, a już traktuje się Pana jako wystrzelającą gwiazdę tego gatunku w Austrii. Czym intryguje Pana gatunek powieści kryminalnej?

 

T.R.: Określenie wystrzelającej gwiazdy odbieram dosłownie w sensie gatunku. Jest dla mnie jednak zagadką, kto i kiedy wydział mój wystrzał, co najwyżej z pistoletu na wodę. Co prawda cieszy mnie bycie dostrzeganym, jednakże naprawdę nie chcę być żadną gwiazdą ani nosić tego miana. Po pierwsze miałem naprawdę duże szczęście i sprzyjający moment po mojej stronie, ponieważ dobrej literatury nie brakuje, po drugie związane z mianem “gwiazdy” niebezpieczeństwo potknięcia na czerwonym dywanie jest zbyt duże. Prawdziwą gwiazdą jest ktoś, kto potrafi żyć szczęśliwie na co dzień.

W kryminałach intryguje mnie zadawanie sobie samemu zagadki i następujące rozwiązanie, ponieważ w trakcie pisana sam nie mam pojęcia, jak w końcu połączą się rzeczy. Nie wiem czy to, co związane z zagadką pozostanie na zawsze kryminałem.

 

S.R.: Jest Pan również muzykiem – pisze Pan teksty, śpiewa, gra na gitarze i pianinie, zasiada za keyboradami. Jaki wpływ mają na siebie pisarz i muzyk Thomas Raab?

 

T.R.: To są tak różne rzeczy, że nie wpływają na siebie i nie dają się porównać. Pisanie jest rozmową z samym sobą, cichym procesem. Za to muzyka jest ekshibicjonizmem, co prawda również przed samym sobą, ale przy intensywnym udziale istniejącej miejmy nadzieję publiki. Nie ma bardziej próżnego świata i sceny niż ta muzyczna, tak nadętej aż robi się niedobrze, nawet świat mody nie może się z tym równać. Zakochani w sobie, poprzebierani ludzie uważają, że dzięki trzyminutowemu produktowi są tak ważni, jakby napisali trzeci tom Biblii.

Świat pisania oferuje większą ostoję. Siedzę w dresowych spodniach do świtu i jestem całkowicie z sobą. Zasadniczo łatwiej napisać mi rozdział książki, ponieważ oznacza to absolutną wolność, bez jakichkolwiek wytycznych, jak podróż odkrywcza przez pierwotny las własnego Ja, fascynujące! Napisanie piosenki polega z kolei na zebraniu myśli, obramowanych muzyką do zdefiniowania w czasie zaledwie kilku minut życia. Wtedy już nie ma za bardzo mowy o „wolności” pisania, przy czym to główkowanie, rozwijanie i konkretyzowanie idei sprawia ogromnie dużo zabawy.

 

S.R.: Prawa do wydania kieszonkowego książki „Metzger musi zostać po lekcjach” trafiły do wydawnictwa rororo. Jakie znaczenie ma dla Pana to przekroczenie austriackiej granicy?

 

T.R.: Zainteresowanie z Niemiec ogromnie mnie cieszy, pokazuje, że język nie zważa na granice i że ktoś trochę liczy na profity z Metzgera i Raaba – tak jak oczywiście teraz również ja, ponieważ by móc żyć z pisania, krok za austriacką granicę jest konieczny.

 

S.R.: Czy Metzger będzie prowadził dochodzenia również w kolejnych książkach?

 

T.R.: Jeszcze kilku ministrów spraw wewnętrznych zasiądzie na ławie rządowej wraz z wyborcami, aż nastąpi proces deportacji Willibalda Adriana Metzgera z mojego wnętrza.

 

Artykuł dostępny w oryginale na stronie:

http://www.buecher.at/show_content2.php?s2id=267

 

 

Comments are closed.